Bees1.JPG

 

Bees2

Pszczoły obserwowałam od dziecka, nigdy specjalnie się ich nie bałam, zawsze darzyłam szacunkiem,  ale dopiero 14 lat temu, zdałam sobie sprawę ile im zawdzięczam. Pszczoły to miód, wosk, pyłek, propolis, pierzga oraz równowaga ekosystemu, którego, my ludzie, jesteśmy częścią. W Polsce mamy około 450 gatunków dzikich pszczół, do tego trzeba dodać 29 gatunków trzmieli i kilka gatunków pszczół miodnych.

 Wszystkie są niezbędne dla zachowania równowagi w naszym świecie! Niestety jest ich coraz mniej, coraz częściej chorują przez nas, przez ludzi. Główny powód to pestycydy tzw. nowej generacji – neonikotynoidy. Związki te  nie zabijają bezpośrednio, lecz zaburzają umiejętności orientacji w przestrzeni, rozróżniania kwiatów, uczenia się, odnajdywania drogi do domu, czyli pasiek lub gniazd. Owady z takimi zaburzeniami nie wiedzą dokąd lecą i w konsekwencji giną. Na drugim miejscu będą inne środki chwastobójcze oraz owadobójcze. Glifosat, składnik popularnego i niestety ulubionego środka rolników oraz działkowiczów (Roundup), można odnaleźć w układzie pokarmowym zapylaczy. Glifosat zabija pożyteczne bakterie w układzie trawiennym pszczół, upośledza jego działanie, przez co owady padają ofiarą infekcji. Na co jeszcze narażone są zapylacze? Wirusy, pasożyty, kóre atakują całe ule, roje, rodziny oraz nowe zagrożenie, jakim są azjatyckie szerszenie, mordujące pszczoły przed ulami. Na zmiany klimatyczne, zbyt wczesną wiosnę, bez kwiatów, zbyt małe opady deszczu, susze, zbyt wysokie temperatury jesienią, również bez kwiatów. Dzikie pszczoły oraz trzmiele tracą swoje naturalne siedliska przez: wypalanie łąk, idealnie gładkie i ocieplone domy steropianem.  Nie pomagamy im żyć, choć zawdzięczamy im większość jedzenia!

 

miod od Kulmy 2.JPG
pierzga

Jak możemy pomóc?  Sposobów jest kilka, kwiaty miododajne w doniczkach i ogrodzie, domki dla dzikich zapylaczy (zrobione własnoręcznie lub kupione), brak pestycydów na polach i w ogrodach! Możemy również zbierać osłabione pszczoły z ulicy, drogi, trawy i dokarmiać prawdziwym miodem (zajęcie tylko dla odważnych dorosłych!). Jeśli nie zaczniemy działać, mało zostanie ze świata, który znamy. Tylko 20 % roślin nie potrzebuje zapylaczy do swojego cyklu życiowego. Brak pszczół to nie tylko brak jedzenia dla ludzi, to również koniec istnienia wielu roślin oraz brak jedzenia, czyli rónież koniec dla zwierząt.  Naprawdę chcemy takiego świata?

miod od Kulmy 1
tutaj część moich zapasów na zimę, miody, pyłek oraz pierzga 

Najbardziej popularnym produktem wytwarzanym przez pszczoły jest oczywiście miód, nikomu przedstawiać go nie trzeba. Ale czy na każdej półce stoi dobry miód, od lokalnego lub chociaż krajowego pszczelarza? Sytuacja wcale nie wygląda dobrze! Większość miodów szeroko dostępnych to płynne mieszanki, wielokwiaty z wielu krajów, w tym z Chin oraz Indii. Produkty takie są często zanieczyszczone antybiotykami, pestycydami i składają się z pasteryzowanego, czyli podgrzanego (minimum 63 stopnii, a maksymalnie 83 stopnii) miodu. Pasteryzowanie miodu według oficjalnych informacji ma służyć zabiciu bakterii w miodzie (miód jest produktem antybakteryjnym 😉 … ) oraz ma opóźniać jego krystalizację. Płynny miód to wygoda dla przemysłowych producentów oraz “ukłon” w stronę leniwych klientów, dla których płynna substancja jest łatwiejsza do wydobycia ze słoika.  Co tak naprawdę jest konsekwencją pasteryzacji?  W temperaturze ponad 40 stopnii  białka w miodzie ulegają denaturacji, enzyzmy zaczynają powoli się rozkładać, w konsekwencji tracone są wartości prozdrowotne. Co zatem nabywamy za całkiem spore pieniądze? Słodką substancje, która wcale nie wspomaga naszego organizmu. Chyba taniej i uczciwiej będzie kupić kilo cukru.

Czego jeszcze możemy spodziewać się w takim słoiku? Różne źródła mówią o wszelkiego rodzaju słodkich syropach, od klonowego, przez syrop z agawy, syrop ziemniaczany po cukier inwertowany.

Bees6

Jaki miód zatem warto kupować? Po pierwsze taki który nie jest płynny, szczególnie jesienią, zimą, czy też wiosną! Po drugie miód nie może być zbyt tani, kilo miodu nie może kosztować 15, czy 20 złotych!  Po trzecie, miód pakowany w szkło, a nie w  plastik. I po czwarte, nie wystawiany na długie promieniowanie słoneczne.

Najlepiej mieć sprawdzone, małe, prywatne pasieki, zaufanych ludzi, dla których pszczelarstwo to coś więcej niż tylko pieniądze! Warto zostawiać pieniądze tam, gdzie ludzie przejmują się losem pszczół, gdzie są ich przyjaciółmi, gdzie nie wybiera się miodu późnym latem, skazując pszczoły na głód i śmierć zimą, gdzie panuje rónowaga.

bees4

Życzę Nam wszystkim pysznego, lokalnego, 100%, skrystaliozowanego miodu, wspaniałej odporności, wielu kolorowych ogrodów i donic, a przede wszystkim, wielu, wielu zdrowych pszczół miodnych, dzikich pszczół samotnic oraz trzmieli w naszym sąsiedztwie!

To wszystko zależy w dużej części od naszych wyborów konsumenckich…

 

Linki:

Mieszanie mioduhttps://www.newsweek.pl/biznes/polski-chinski-miod/3c7m5pf

Fałszowanie mioduhttp://agromaniak.com/pl/271/drukuj-artykul.html

Szkodliwość środków chemicznych: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31115%2Cpopularny-herbicyd-powiazany-ze-zwiekszona-smiertelnoscia-pszczol.html

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements